niedziela, 11 kwietnia 2010

"Bywa nieraz, że stajemy w obliczu prawd, dla których brakuje słów"

-Jan Paweł II Karol Wojtyła

23:08, jaccuza
Link Dodaj komentarz »
sobota, 02 maja 2009

W ubiegłą niedzielę, 26 kwietnia rozpoczął się 102 sezon wyścigowy na wrocławskich Partynicach. Nie mogłam nie pójść, zwłaszcza, że pogoda dopisała. Jestem tam bardziej w celach rekreacyjnych. Lubię cały ten rytuał jaki odbywa się przed gonitwami i po. Oglądanie koni na padoku. Dżokeje (jeździcy, którzy wygrali 100 gonitw) (kobieta - amazonka) w swoich barwnych kurtkach (kamzoł) przygotowują się przed wyjściem na tor...
Po prezentacji koni, kiedy chcę się trochę pobawić obstawiam gonitwę, potem bomba w górę i dreszczyk emocji jaki towarzyszy graczom podczas gonitwy. Dawno temu jeździłam na obozy konne i stąd wzięła się moja sympatia do nich. To był piękny czas i piękne wspomnienia.

Dla wielu, konie w galopie i żaglowiec pod pełnymi żaglami to najpiękniejszy widok. Ja do nich należę, chociaż jest jeszcze kilka pięknych widoków, ale o nich napiszę może kiedyś, przy innej okazji.

Chciałabym móc zobaczyć na żywo wyścigi konne w Ascot. Royal Ascot Racecourse to najbardziej znane wyścigi w świecie. Przede wszystkim piękne konie, potem piękne konie, rodzina królewska no i te kapelusze...:))) Chociaż nie przepadam za jakimkolwiek nakryciem głowy i jeżeli nie muszę to nie noszę, ale takie fidrymuśne kapelusze jakie do dobrego tonu należy przywdziać w Ascot  można zobaczyć tylko tam.

Raczej pozostanie to w sferze moich marzeń i to nie tych najgłówniejszych więc wracam na Partynice:)

Partynice to nie Ascot i na razie kapelusz chyba jako jedyna ma pani dyrektor Monika Słowik. Za każdym razem inny.

Przy okazji staram się zrobić kilka zdjęć. Kończy się tym, że mam mnóstwo zdjęć na których widać wyłącznie koński zad i ogon (bywa że jedynie ogon:)) bo zrobiłam je za późno, albo łeb bo zbyt wcześnie:)
Oczywiście wiadomo, że to nie moja wina tylko aparatu, no i koni. One tak szybko biegają:) Stanowczo za szybko. No nie da się zrobić porządnego zdjęcia :)))

Jednak cały czas mam nadzieję, że kiedyś uda mi się zrobić takie zdjęcie z którego będę dumna.

Na Partynicach 21 czerwca 1983 r był Papież Jan Paweł II. Na pamiątkę tego wydarzenia stoi tam obelisk. Ja też wtedy tam byłam.

Trybuny jeszcze puste, potem przyszło więcej osób. Tak jak napisałam na wstępie wyścigi na Partynicach to nie Ascot i mają raczej charakter rodzinnego pikniku.

Bomba jeszcze w dole.

Chwilę po 12 poszła w górę co oznacza rozpoczęcie gonitwy.

Pierwsza gonitwa to kłusaki. Woźnica musi uważać, by kłusak nie przeszedł do galopu - za przejście w galop zawodnik zostaje zdyskwalifikowany. Podobno Partynice to jedyny w Polsce tor po którym mogą biegać, ale nie wiem tego na 100%.

http://i537.photobucket.com/albums/ff335/jaccuza/P4260038.jpg

Oficjalne otwarcie przez panią Monikę Słowik, która jest dyrektorem Wrocławskiego Toru Wyścigów Konnych. Po tej ceremonii odbywały się kolejne gonitwy.

W oddali widać maszynę startującą. To ten czerwonawy punkcik nad napisem ADF. Hmmm... na tym zdjęciu nie za bardzo widać:))

O teraz trochę widać:) Za chwilę rozpocznie się gonitwa.

Linia mety.

Podczas jednej z gonitw koń przybiegł na metę bez jeźdźca. Na szczęście upadek nie był groźny.

W przerwach między gonitwami można było obejrzeć pokazy tresury psów (nie robiłam zdjęć) a także pokaz ujeżdżania koni.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 28